Sezon na kleszcze – jeszcze się nie skończył!

Wiele z nas jest przyzwyczajonych, że na kleszcze trzeba uważać wiosną i latem, ale właściwie pod koniec sierpnia można o tym niebezpieczeństwie zapomnieć. Nic bardziej mylnego!

Długi sezon na kleszcze

Ocieplenie klimatu i coraz wyższe temperatury, które utrzymują się nie tylko pod koniec sierpnia, ale coraz częściej także we wrześniu, a często nawet i w październiku, sprawiają, że na atak kleszczy jesteśmy narażeni znacznie dłużej. Warto o tym pamiętać i wybierając się do lasu na grzyby czy po prostu jesienny spacer, koniecznie zabezpieczyć siebie i towarzyszące nam zwierzęta przed atakiem tych niebezpiecznych pajęczaków.

Jest się czego bać!

Dla przypomnienia, do spacerów w lesie, parku, po łąkach nie warto podchodzić z dużą beztroską. Atak kleszcza może się bowiem przyczynić się do rozwoju poważnych i często naprawdę długo diagnozowanych chorób. Kleszcze same w sobie nie są co prawda niebezpieczne dla człowieka. Groźne jest jednak to, czego mogą być one nosicielami. Chorobotwórcze wirusy, bakterie czy pierwotniaki w dużym stopniu mogą stanowic poważne zagrożenie dla człowieka czy zwierząt domowych, przede wszystkim psów. Ponadto, kontakt z kleszczami może powodować wystąpienie niepożądanych reakcji alergicznych. Najniebezpieczniejsze są jednak oczywiście choroby, które kontakt z kleszcze może wywołać. Należą do nich przede wszystkim:

  • borelioza,
  • kleszczowe zapalenie mózgu,
  • tularemia,
  • gorączka Q,
  • babeszjoza,
  • anaplazmoza granulocytarna,
  • erlichioza monocytarna.

W Polsce żyje obecnie ponad kilkadziesiąt gatunków kleszczy, 20 z nich to stały element polskich lasów, łąk i parków. Przyjmuje się, że właściwie wszystkie znane w tej chwili w Polsce gatunki kleszczy przenoszą chorobotwórcze wirusy, bakterie i pierwotniaki.

Dlaczego kleszcze nas atakują?

Kleszcze, aby żyć, potrzebują krwi kręgowców. Atakują nas więc po to, aby przetrwać. Na szczęście istnieją m.in. olejki na kleszcze, które sprawiają, że stajemy się dla nich niewidzialni. Jak to możliwe? Kleszcze wabi nie tylko jasny kolor (dlatego zaleca się ubieranie do lasu raczej ciemnych rzeczy), lecz także ciepło naszego ciała, a przede wszystkim zapach kwasu mlekowego, który znajduje się w naszym pocie (ten sam zresztą wabi komary). Jeśli jednak przed wyjściem na spacer do lasu na ciało i ubranie rozpylisz mieszankę składającą się z zapachów odstraszających  te pajęczaki, możesz liczyć na to, że znikniesz im z pola widzenia. Na ciepło ciała niewiele możemy poradzić, na maskowanie zapachu kwasu mlekowego już tak. Do jego neutralizacji warto wybrać zapachy, których kleszcze szczególnie nie lubią, czyli olejki eteryczne: z trawy cytrynowej, grapefruitowy, miętowy, z drzewa herbacianego. Przed nałożeniem na skórę trzeba je jednak odpowiednio rozcieńczyć. Jeśli nie chcesz samodzielnie przygotowywać takie mieszanki, możesz skorzystać z gotowych kompozycji. To ciekawa alternatywa dla tradycyjnych sprayów odstraszających kleszcze, które zawierają chemiczne dodatki. Kleszcze zaś można zwalczyć w pełni naturalny sposób.